
Witamy na forum
Na zamku w Lublinie znajduje się stary sądowy stół pochodzący sprzed 1578 roku. Pierwotnie znajdował się on w Ratuszu Lubelskim (tzw. trybunale). Niektórzy powiedzą - cóż w tym dziwnego, stół jak stół. Jednak, jeżeli obejrzy się jego powierzchnię, będzie można na niej dostrzec dziwny wypalony ślad, który do złudzenia przypomina ludzką dłoń! Okoliczności powstania tego "artefaktu" wyjaśnia legenda, która rzuca również nieco światła na "osobnika", który ozdobił stół odciskiem swej dłoni. Poniżej przedstawiam fragment owej opowieści.
W Ratuszu Lubelskim od roku 1578 urzędował sąd odwoławczy... W 1638 roku odbył się proces pewnej wdowy z magnatem. Przedmiotem sporu był majątek... Przekupieni sędziowie wydali wyrok korzystny dla magnata. Zrozpaczona wdowa wzniosła ręce do krucyfiksu wiszącego w sali sądowej i zawołała: "Gdyby diabli sądzili wydaliby sprawiedliwszy wyrok!". Z dalszej część legendy dowiedzieć się możemy, iż o północy, w sali posiedzeń trybunalskiego sądu pojawiły się zagadkowe postacie w czarnych perukach. Przerażony pisarz, który miał rzekomo notować przebieg rozprawy spostrzegł diabelskie rogi zręcznie ukryte w kruczych włosach. Rozpoczęły one na nowo posiedzenie, wydając wyrok korzystny dla wdowy. Następnego dnia pisarz ku swemu zdumieniu ujrzał na stole wypalony ślad dłoni.

Istnieje drugi przekaz łączony z legendą o "czarciej łapie" i siłach ciemności, lecz według mnie jest on mniej wymowny od powyższego. Możny obywatel Żytomierza, niejaki Kurdwanowski, przekupiwszy pisarzy i plenipotentów, próbował zagarnąć majątek wdowy. Sąd ziemski w Żytomierzu przyznał prawa do majątku magnatowi. Z opowieści wynika, że Kurdwanowski, jadąc do Lublina, (ponieważ wyrok potwierdził sąd trybunalski w Lublinie) zatrzymał się na nocleg w Piaskach Trybunalskich. Tam właśnie miał sen, w którym sąd skazał na śmierć przekupionych pisarzy i plenipotentów. Sen nie odbiegał zbyt daleko od faktów, gdyż ludzie ci zginęli w wypadku na drodze do Lublina.
Obydwie przedstawione legendy mają swe potwierdzenie w źródłach historycznych. Czy owe "diabły" mogły być "istotami z kosmosu"? Sądzę, że łatwiej uwierzyć w to, niż w czarty "walczące" z niesprawiedliwością, ludzką krzywdą i przekupstwem. A że w owych czasach nadnaturalne "incydenty" przypisywano zwykle aniołom, diabłom lub demonom, więc...
"...W roku 1559 ukazali się w Brennie (Niemcy) straszni ludzie, najpierw widziano ich piętnastu, a potem dwunastu. Ci wcześniejsi mieli małe głowy, zaś późniejsi straszne twarze i długie kosy, którymi ścinali owies, że aż z daleka słychać było ich szum..."
Niemal identyczne "diabelskie postacie" pojawiły się również na Węgrzech, oraz w wielu innych europejskich krajach. W części tych przypadków zagadkowe istoty uznane zostały za "demony" lub "diabły".
William Bramlej w swojej książce "Bogowie Edenu" stwierdził, że na podstawie relacji spotkań z "demonami z kosą", społeczeństwo wykreowało współczesny obraz śmierci, którym jest dziś "diabeł" z kosą.
"Kosa stała się symbolem Śmierci, która kosi nią ludzi jak zboże. Patrząc na ten symbol śmierci, być może spoglądamy w oblicze UFO."
W Anglii chłopi obwiniali diabła o koliście położone kłosy na polach ("kręgi zbożowe"). Wróćmy jednak do naszej lubelskiej zagadki, zdaję sobie sprawę z faktu, że moje przypuszczenia, iż dawne "czarty" z legend mogły być w rzeczywistości "ufonautami", wydawać się mogą zbyt śmiałe. Postanowiłem jednak przedstawić sprawę "wypalonej czarciej łapy" z Lublina, gdyż jestem przekonany, że właśnie tego rodzaju przekazy (poparte dowodami) otworzą przed nami drzwi do pełniejszego poznani i zrozumienia natury "Obcych" oraz istoty zjawiska UFO.
źródło:www.ufoinfo.pl
Ostatnio edytowany przez Star (2009-08-07 10:05:39)
Offline

Rzeczywiście, Nie wyjaśniona historia...

Offline