<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>
<rss version="2.0">
<channel>
<title>Zwierzęta domowe</title>
<link>http://www.zwdomowe.pun.pl</link>
<description> Zwierzęta domowe</description>
<language>pl</language>
<docs>http://backend.userland.com/rss</docs>
<item>
<title>Żółw Błotny</title>
<link>http://www.zwdomowe.pun.pl/viewtopic.php?pid=2602#p2602</link>
<guid isPermaLink="false">2602@http://www.zwdomowe.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[that's right]]></description>
<pubDate>Wtorek 24 Kwiecień</pubDate>
<comments>Wtorek 24 Kwiecień</comments>
</item>
<item>
<title>Żółw Błotny</title>
<link>http://www.zwdomowe.pun.pl/viewtopic.php?pid=2601#p2601</link>
<guid isPermaLink="false">2601@http://www.zwdomowe.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[The European pond turtle is a fairly slow-moving water turtle that lives in and around water. They are known to hibernate for up to seven months at the bottom of the water! Making it a trick to take care of these beautiful animals; causing them to not be the right turtle for a beginner.]]></description>
<pubDate>Wtorek 6 Marzec</pubDate>
<comments>Wtorek 6 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Triceratops</title>
<link>http://www.zwdomowe.pun.pl/viewtopic.php?pid=2600#p2600</link>
<guid isPermaLink="false">2600@http://www.zwdomowe.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong>Triceratops &#8211; rodzaj ceratopsa z rodziny Ceratopsidae, jeden z jej najlepiej poznanych przedstawicieli. </strong><br /><br /><em>Nazwa rodzajowa Triceratops oznacza &quot;trójrogie oblicze&quot;. </em><br /><br /><br /><img class="postimg" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/1e/Triceratops_BW.jpg" alt="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/1e/Triceratops_BW.jpg" /><br /><br /><strong>Opis</strong><br /><br />Triceratops był dużym, masywnym ceratopsem z pokaźną kryzą kostną zbudowaną z litej kości, która u większości innych ceratopsów, takich jak np. chasmozaur, była ażurowa. Kryza chroniła barki i była odporna na ciosy zadawane przez inne dinozaury. Kołnierz był obrzeżony kośćmi napotylicznymi (czyli guzkami, kolcami itp.). Triceratops miał trzy rogi. Dwa nad oczodołami, które osiągały nawet 1,2 metra długości oraz jeden gruby i krótki na nosie. Triceratops miał masywne kończyny tylne i silne, ale nieco mniejsze kończyny przednie, które wraz z masywną szyją musiały dźwigać jego niezwykle ciężką głowę. Z przodu głowy umieszczony był krótki dziób, który w przedniej części był bezzębny. Z tyłu triceratops miał krótki i mięsisty ogon. Jego ciało pokrywała łuskowata skóra.<br /><br /><strong><br />Wielkość</strong><br /><br />Triceratops miał ok. 7-9 m długości i ok. 4 m wysokości. Ważył od 6 do 12 ton.<br /><br /><img class="postimg" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/07/Human-triceratops_size_comparison.svg/465px-Human-triceratops_size_comparison.svg.png" alt="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/07/Human-triceratops_size_comparison.svg/465px-Human-triceratops_size_comparison.svg.png" /><br /><br /><br /><strong>Występowanie</strong><br /><br />Triceratops występował w późnej kredzie &#8211; (około 68-65 mln lat temu) &#8211; na obszarze Ameryki Północnej. Jego kości znajdowano w USA na terenie stanów Montana, Dakota Południowa, Kolorado i Wyoming oraz na terenie kanadyjskich prowincji Alberta i Saskatchewan.<br />Paleobiologia[edytuj]<br /><br />Triceratops miał wiele ściśle ułożonych w liczne rzędy zębów, co wskazywałoby na to, że dinozaur ten żerował na różnych niskopiennych roślinach takich jak: iglaki, paprocie, sagowce oraz na roślinach, które pojawiły się u schyłku kredy. Triceratopsy żyły w grupach liczących setki, a nawet tysiące osobników. Młode mogły się chronić w środku stada, na obrzeżach którego przebywały największe samce. Uważa się, że te dinozaury wędrowały wiele kilometrów między żerowiskami, a terenami lęgowymi. Żywił się niską roślinnością, którą ścinał potężnym dziobem i rozdrabniał przed połknięciem zębami, które znajdowały się bardziej z tyłu za dziobem. Zużyte zęby były zastępowane przez nowe, stale wyrastające. Rogów prawdopodobnie używał do obrony przed drapieżnikami, np. tyranozaurem i jako narzędzia w walce o samicę podczas godów. Odkryto czaszki triceratopsów z głębokimi rysami i bliznami, zapewne są to ślady po potyczkach w grupie o samicę czy terytorium.<br /><br /><strong>Historia odkryć</strong><br /><br />Pierwsze szczątki triceratopsa zostały znalezione i opisane w 1889 roku przez paleontologa Othniela Marsha.<br /><br /><strong>Gatunki</strong><br /><br />Obecnie wyróżnia się dwa gatunki triceratopsa: T. horridus i T. prorsus. Pozostałe są wątpliwe lub synonimiczne.<br /><em><br />&nbsp; &nbsp; Triceratops horridus (Marsh, 1889)<br />&nbsp; &nbsp; Triceratops albertensis (Sternberg, 1949)<br />&nbsp; &nbsp; Triceratops alticornis (Marsh, 1887)<br />&nbsp; &nbsp; Triceratops brevicornus (Hatcher, 1905)<br />&nbsp; &nbsp; Triceratops calicornis (Marsh, 1898)<br />&nbsp; &nbsp; Triceratops elatus (Marsh, 1891)<br />&nbsp; &nbsp; Triceratops eurycephalus (Schlaikjer, 1935)<br />&nbsp; &nbsp; Triceratops flabellatus (Marsh, 1889)<br />&nbsp; &nbsp; Triceratops galeus (Marsh, 1889)<br />&nbsp; &nbsp; Triceratops hatcheri (Lull, 1905)<br />&nbsp; &nbsp; Triceratops ingens (Lull, 1915)<br />&nbsp; &nbsp; Triceratops maximus (Brown, 1933)<br />&nbsp; &nbsp; Triceratops obtusus (Marsh, 1898)<br />&nbsp; &nbsp; Triceratops prorsus (Marsh, 1890)<br />&nbsp; &nbsp; Triceratops serratus (Marsh, 1890)<br />&nbsp; &nbsp; Triceratops sulcatus (Marsh, 1890) </em><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br />Źródło: <a href="http://pl.wikipedia.org" target="_blank" rel="nofollow">http://pl.wikipedia.org</a>]]></description>
<pubDate>Czwartek 1 Marzec</pubDate>
<comments>Czwartek 1 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Wywoływanie duchów</title>
<link>http://www.zwdomowe.pun.pl/viewtopic.php?pid=2599#p2599</link>
<guid isPermaLink="false">2599@http://www.zwdomowe.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong>Seans spirytystyczny</strong><br /><span style="color: red"> Od razu uprzedzam, że artykół jest obszerny za to treściwy. Wytrwałym życzę miłego czytania ;)</span><br /><br /> <img class="postimg" src="http://www.sathan.friko.pl/index_pliki/image8141.gif" alt="http://www.sathan.friko.pl/index_pliki/image8141.gif" /><br /><br />Dla osób pragnących kontaktować się Energiami z innych Wymiarów podaje zasady nawiązywania kontaktu. Przede wszystkim, dlatego, by osoby mające nieprzepartą ochotę na taki kontakt, nie popełniały podstawowych błędów, które potem mszczą się na uczestnikach spotkań z duchami. <br />Nie wolno traktować wywoływania duchów jako beztroskiej zabawy dla zabicia czasu. Trzeba do tego zajęcia podejść z powagą i mieć rzeczywiście istotny problem czy sensowne pytanie. Kiedy bowiem zadamy głupie pytanie, zgłoszą się do odpowiedzi niższe istoty astralne, często złośliwe, które będą się podszywać pod wywoływanego ducha. Takie nieumiejętnie przywołane astrale mogą pozostać na dłużej w miejscu seansu lub przyczepić się do którejś z osób. Nie jest to ani przyjemne, ani pożyteczne. W mieszkaniu astrale zaczynają urządzać rozmaite harce - słychać hałasy, unoszą się niemiłe zapachy - gdyż &quot;niższe duszki&quot; lubią się bawić i psocić. Wiele osób uczestniczących w takich seansach miało potem problemy ze snem i utrzymaniem równowagi psychicznej. Dlatego w dniu, w którym zdecydujesz się wziąć udział w seansie spirytystycznym, poświęć trochę czasu na kontemplację, medytację i modlitwę za dusze zmarłych bliskich i znajomych. Zapal świecę specjalnie dedykowaną ich pamięci. Poproś swego Anioła Stróża o opiekę. W żadnym wypadku nie pij przed seansem ani podczas niego żadnego alkoholu, nawet na pozór niewinnego piwa. Nie można też przystępować do wzywania duchów po ciężkim intelektualnie bądź fizycznie wysiłku ani w stanach silnego wzburzenia emocjonalnego. Pod żadnym pozorem nie powinny też w nim uczestniczyć osoby chore, a tym bardziej zażywające leki uspokajające czy przeciwbólowe. Wszyscy uczestnicy seansu powinni być poważni i skupieni. <br />Przed seansem trzeba przygotować kilka niezbędnych rekwizytów. Jedną z najważniejszych przedmiotów jest specjalna tabliczka &quot;oui-ja&quot; lub narysowana plansza (jak na rysunku). Na środku planszy rysuje się znak krzyża, a dookoła niego, na pierwszym okręgu, cyfry od 0 do 9 z wyraźnymi odstępami. W drugim okręgu wypisuje się wszystkie litery alfabetu - pamiętaj o odstępach. Po prawej stronie planszy należy umieścić wyraźny napis &quot;TAK&quot;, po lewej - &quot;NIE&quot;. Na górze - &quot;BYĆ MOŻE&#8221;, na dole - &quot;NIE MOGĘ ODPOWIADAĆ&quot;. Na talerzyku lub okrągłym i płaskim kawałku wypolerowanego drewna należy wyryć lub namalować strzałkę. Stolik, przy którym będzie się odbywał seans spirytystyczny, powinien być okrągły i najlepiej bez metalowych połączeń.Obok stolika powinna się palić świeca. Można również położyć przecięty na krzyż ząbek czosnku (zapobiega przybyciu tzw. larw astralnych i innych niepożądanych istot).<br /><strong><br />Jak odbyć prawdziwy i bezpieczny seans spirytystyczny? </strong><br />Po krótkiej modlitwie wszystkich uczestników seansu przewodnik prosi ducha, aby przybył i odpowiedział na pytania. Może to być duch zmarłego krewnego lub duch jakiejś znanej postaci historycznej. Można też zwrócić się do ducha, który zajmuje się w Zaświatach problemami, jakie nurtują uczestników seansu. Należy pamiętaćć, by siedząc przy stole, mocno oprzeć obie stopy na podłodze, rozluźnić mięsnie i delikatnie oprzeć palce na brzegu talerzyka. Jeśli w seansie bierze udział więcej osób, wystarczy położyć na talerzyku czy deseczce tylko palce wskazujące. Kiedy przewodnik poprosi ducha o przybycie, należy się skupić i nie wykonywać żadnych ruchów. Gdy talerzyk drgnie i zacznie się poruszać, przewodnik może zacząć zadawać wcześniej przygotowane pytania. Sekretarz powinien bacznie obserwować ruchy talerzyka i zapisywać litery, przy których strzałka zatrzyma się na dłużej. Po zakończeniu seansu wszyscy wspólnie odczytają ułożone z nich wyrazy i zdania. Przypominam, że nawet Istoty z Wyższych Wymiarów nie muszą wszystkiego wiedzieć. Tam również istnieją różne poziomy świadomości. Nie dziw się, zatem, jeżeli uzyskane odpowiedzi będą skąpe lub dziwaczne. Czasem duchy operują symbolami. <br />Kiedy talerzyk po kilku odpowiedziach ani drgnie, to znak, że seans się zakończył. Należy wówczas podziękować duchowi lub duchom za przybycie. Odmówić modlitwę. Zapalić kadzidełko lub ziele bylicy i wyobrazić sobie, że duchy wracają w Zaświaty. Pokój trzeba starannie wywietrzyć i koniecznie uczynić w powietrzu pożegnalny znak krzyża. <br />Każdy z uczestników takiego seansu powinien potem wykapać się w soli i wziąć ciepły, a następnie chłodny prysznic. Wówczas, nawet, jeżeli jakieś duszki z astralu przykleiły się do niego, odejdą i nie będą go niepokoić. Przypominam, jeżeli macie potrzebę rozmowy z Zaświatami, czyńcie to zawsze w atmosferze spokoju i powagi, dbając o BHP seansów spirytystycznych!]]></description>
<pubDate>Czwartek 1 Marzec</pubDate>
<comments>Czwartek 1 Marzec</comments>
</item>
<item>
<title>Nowy gatunek trylobita</title>
<link>http://www.zwdomowe.pun.pl/viewtopic.php?pid=2598#p2598</link>
<guid isPermaLink="false">2598@http://www.zwdomowe.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong>Znaleziona w Ribatejo skamieniałość trylobita przedstawia dotychczas nieznany gatunek tych wymarłych już zwierząt. Odkryta przez portugalskich geologów pozostałość jest pięciokrotnie większa niż znalezione wcześniej okazy.<br /></strong><br /><br /><img class="postimg" src="http://nauka.wiara.pl/files/12/01/14/569328_thiakingiUtahWheelerCambrian_7.jpg" alt="http://nauka.wiara.pl/files/12/01/14/569328_thiakingiUtahWheelerCambrian_7.jpg" /><br /><br />Dotychczas portugalscy uczeni z uniwersytetu UTAD w Vila Real uważali, że odkryta w pobliżu wsi Chao de Lopes Pequeno, pod Santarem, skamielina reprezentuje okaz tzw. trylobita małego. Jednak po dokładnej analizie wyglądu skamieniałego zwierzęcia i porównaniu go z podobnymi okazami z innych części świata okazało się, że trylobit pochodzi z nieznanego wcześniej nauce gatunku.<br /><br />&quot;Nasze podejrzenia, że natrafiliśmy na zupełnie nowy gatunek trylobita, pojawiły się po dokonaniu pomiarów znalezionej skamieniałości. Odkryty przez nas okaz jest aż pięciokrotnie większy od znalezionych dotychczas na świecie pozostałości tego stworzenia. Nasze znalezisko, o długości 5 cm, jest przełomowe dla wiedzy o tych prastarych zwierzętach&quot; - poinformował Artur Sa z Wydziału Geologii na uniwersytecie w Vila Real.<br /><br />Największa skamieniałość trylobita, o długości aż 86 cm, znaleziona została przed laty również w Portugalii.<br /><br />&quot;Region Ribatejo, szczególnie dystrykt Macao, jest niezwykle bogaty w bardzo dobrze zachowane skamieniałości zwierząt z gromady trylobitów. 450 mln lat temu w miejscu tym istniało głębokie morze wypełnione tymi stworzeniami&quot; - dodał Artur Sa.<br /><br />Trylobity to gromada wymarłych morskich stawonogów, charakteryzujących się owalnym i spłaszczonym ciałem. Pokryte wapiennym pancerzem zwierzęta pojawiły się w okresie kambru, a wyginęły z końcem permu. Żyły na grząskich dnach mórz.<br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br />Źródło: <a href="http://nauka.wiara.pl/doc/1053768.Nowy-gatunek-trylobita" target="_blank" rel="nofollow">http://nauka.wiara.pl/doc/1053768.Nowy- &hellip; -trylobita</a>]]></description>
<pubDate>roda 29 Luty</pubDate>
<comments>roda 29 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>Buka (Muminki)</title>
<link>http://www.zwdomowe.pun.pl/viewtopic.php?pid=2597#p2597</link>
<guid isPermaLink="false">2597@http://www.zwdomowe.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong>Buka (oryg. szw. M&#229;rran, fin. Mörkö) </strong> &#8211; fikcyjne stworzenie, bohater cyklu książek o Muminkach autorstwa Tove Jansson. Podobna do skały szara, niekiedy fioletowa istota o potężnej posturze, bladych oczach i wyszczerzonych zębach.<br /><br /><img class="postimg" src="http://3.bp.blogspot.com/_wqZPvMJ4kW4/TVAYVOPlz8I/AAAAAAAAACY/qoth_UrV364/s1600/buka+%25281%2529.jpg" alt="http://3.bp.blogspot.com/_wqZPvMJ4kW4/TVAYVOPlz8I/AAAAAAAAACY/qoth_UrV364/s1600/buka+%25281%2529.jpg" /><br /><br />Buka przemieszcza się po świecie, niejednokrotnie odwiedzając Dolinę Muminków. Przyciąga ją światło i ciepło domu. Pojawiając się w jakimś miejscu, przynosi chłód i zamraża ziemię, na której dłuższy czas stoi. W miejscu, gdzie przebywa dłużej niż godzinę, nic już nie wyrośnie.<br /><br />Buka wzbudza powszechny strach, jednak nie wiadomo, czy naprawdę jest groźna, czy tylko samotna i nieszczęśliwa.<br /><br />W powieści Tatuś Muminka i morze Buka, szukając zapalanej wieczorem lampy, wyrusza za rodziną Muminków na samotną wyspę, płynąc na zamrożonej przez siebie krze. Współczujący jej Muminek codziennie wynosi naftową lampę na brzeg morza i w końcu jego postępowanie zmienia Bukę, która przestaje nieść ze sobą chłód i zimno.<br /><br /><img class="postimg" src="http://2.bp.blogspot.com/_tqlrgH1P_L8/TGc8w3K9ZfI/AAAAAAAABFU/PVwyrjLSleM/s1600/9147_0094_500.jpeg" alt="http://2.bp.blogspot.com/_tqlrgH1P_L8/TGc8w3K9ZfI/AAAAAAAABFU/PVwyrjLSleM/s1600/9147_0094_500.jpeg" /><br /><br /><strong>Buka w serialach i filmach animowanych</strong><br /><br />Buka występuje w wielu odcinkach serialu prod. japońskiej (pierwszy raz w odcinku 6 zatytułowanym Topik i Topcia). Postać ta nie pojawia się w filmach Kometa nad doliną Muminków i Szczęśliwe dni Muminków.<br /><br /><strong>Nawiązania</strong><br /><br />Jeden z utworów w albumie Sideshow Symphonies norweskiej grupy muzycznej Arcturus nosi tytuł Hufsa (norweskie imię Buki).<br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br /><br />Źródło: <a href="http://www.wikipedia.pl" target="_blank" rel="nofollow">www.wikipedia.pl</a>]]></description>
<pubDate>Wtorek 28 Luty</pubDate>
<comments>Wtorek 28 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>kot</title>
<link>http://www.zwdomowe.pun.pl/viewtopic.php?pid=2596#p2596</link>
<guid isPermaLink="false">2596@http://www.zwdomowe.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[I'm glad to met you too ;)]]></description>
<pubDate>Wtorek 28 Luty</pubDate>
<comments>Wtorek 28 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>kot</title>
<link>http://www.zwdomowe.pun.pl/viewtopic.php?pid=2595#p2595</link>
<guid isPermaLink="false">2595@http://www.zwdomowe.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[im&nbsp; new to here.i like to this forum because of many topics are here.so i joind here.glad to meet u all.]]></description>
<pubDate>Wtorek 28 Luty</pubDate>
<comments>Wtorek 28 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>10 najpotężniejszych demonów</title>
<link>http://www.zwdomowe.pun.pl/viewtopic.php?pid=2594#p2594</link>
<guid isPermaLink="false">2594@http://www.zwdomowe.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong>Anton Szandor LaVey</strong> jest założycielem Kościoła Szatana uznawanego za najstarszą sformalizowaną grupę, która oddawała cześć Panu Ciemności. Były najwyższy kapłan założył tę organizację w 1966 r. W trakcie swojego życia LaVey zamieścił w napisanej przez siebie Biblii Szatana listę największych jego zdaniem demonów. <br /><br />Oto 10 demonów, na które zdaniem LaVeya można natrafić w czeluściach piekielnych:<br /><br /><strong>10. Mictian</strong><br />Był czczony przez Azteków jako bóg śmierci.<br /><img class="postimg" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/mictian.jpeg" alt="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/mictian.jpeg" /><br /><br /><strong>9. Asmodeus</strong><br />Lubujący się w orgiach demon, który powoduje, że ludzie schodzą z właściwej drogi i wchodzą na ścieżkę zła. Jego misją jest czynienie zła na Ziemi. W religii znanej jako zaratusztrianizm znany był jako przywódca wszystkich demonów.<br /><img class="postimg" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/Asmodeus.jpeg" alt="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/Asmodeus.jpeg" /><br /><br /><br /><strong>8. Cimeries</strong><br />W popularnej siedemnastowiecznej księdze demonologicznej &quot;Lemegeton&quot;, która opisuje m.in. anioły i demony, przedstawiany jest jako jeden z &quot;najpiękniejszych&quot; demonów i wojownik ujeżdżający czarnego konia. Sprawuje kontrolę nad wszystkimi duchami Afryki.<br /><img class="postimg" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/cimeries.jpeg" alt="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/cimeries.jpeg" /><br /><br /><strong>7. Mormo</strong><br />Znana też jako Mormolyke. Kobieta-upiór, która była królową duchów pustynnych. Przedstawiana jako bogini podziemia, która wysysała krew z mężczyzn. Wywodzi się ze starożytnej Grecji, gdzie często przedstawiano ją na jako towarzyszkę Hecate<br /><img class="postimg" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/hecate.jpeg" alt="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/hecate.jpeg" /><br /><br /><strong>6. Azazel</strong><br />Dzięki niemu człowiek miał się dowiedzieć, jak wyrabia się broń. Jest jednym z upadłych aniołów. Zgodnie z hebrajskimi podaniami postanowił dołączyć do Lucyfera, ponieważ nie chciał oddać pokłonu Adamowi.<br /><img class="postimg" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/Azazel.jpeg" alt="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/Azazel.jpeg" /><br /><br /><strong>5. Dagon</strong><br />Wśród ludów semickich uchodził za najważniejszego boga. Wśród ludów filistyńskich uznawany był za władcę mórz. W Biblii przedstawiany jest jako demon.<br /><img class="postimg" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/Dagon.jpeg" alt="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/Dagon.jpeg" /><br /><br /><strong>4. Damballah</strong><br />Występuje w religii voodoo. Ukazywany jest jako bóg-wąż, który jest stwórcą kosmosu oraz ludzi. Jest też ojcem duchów loa, czyli bytów, które w religii voodoo dysponują największą siłą. Ci, nad którymi Damballah zyskuje władzę, tracą zdolność mówienia i zaczynają wić się niczym węże.<br /><img class="postimg" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/vevedamballah.jpeg" alt="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/vevedamballah.jpeg" /><br /><br /><strong>3. Behemot</strong><br />Demon, który ukazywany jest pod postacią słonia lub hipopotama. Wzmiankuje o nim m.in. Księga Hioba. Według interpretatorów Starego Testamentu, niemożliwe jest jego pokonanie. Ujarzmić go może jedynie sam Jahwe.<br /><img class="postimg" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/behemot.jpeg" alt="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/behemot.jpeg" /><br /><br /><strong>2. Astaroth</strong><br />Demonologia przedstawia Astaroth, jako wątpliwej urody postać, która dysponuje skrzydłami, a w ręku trzyma żmiję. Według różnych pism posiada ogromną władzę, która pozwala dowodzić czterdziestoma legionami duchów w zachodnim piekle.<br /><img class="postimg" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/Astaroth.jpeg" alt="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/Astaroth.jpeg" /><br /><br /><strong>1. Belzebub</strong><br />Dosłowne znaczenie tego imienia, to &quot;Pan much i komarów&quot;. To on stoi na straży wrót piekielnych. Określany jest &quot;przybocznym generałem piekła&quot;. Był uważany za głównego przeciwnika Boga Abrahama.<br /><img class="postimg" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/Beelzebub.jpeg" alt="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/23745/Beelzebub.jpeg" /><br /><br /><br />Źrógło: <a href="http://niewiarygodne.pl" target="_blank" rel="nofollow">http://niewiarygodne.pl</a>]]></description>
<pubDate>Poniedziałek 27 Luty</pubDate>
<comments>Poniedziałek 27 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>Prawdziwe zombie i Voodoo</title>
<link>http://www.zwdomowe.pun.pl/viewtopic.php?pid=2593#p2593</link>
<guid isPermaLink="false">2593@http://www.zwdomowe.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Voodoo kojarzy się nam głównie z rzuceniem uroków i żywymi trupami - zombi. Czy faktycznie trzeba się bać haitańskich kapłanów i ich czarnej magii?<br /><br /><br /><br /><strong>Dnia 2 września 1989</strong> roku 17 letni mieszkaniec małej wioski na Haiti, Wilfred Doricent, wrócił po długiej nieobecności na łono rodziny. Wprawdzie wielu nastolatków przeżywa okres buntu, który owocuje ucieczką z domu, jednak w jego przypadku nie był to klasyczny powrót syna marnotrawnego. Wilfred bowiem był przez półtora roku martwy. Został pochowany na oczach rodziców, dysponowali oni też świadectwem zgonu. Chłopiec był dobrym uczniem, cała rodzina go uwielbiała. Niestety w marcu 1988 roku, nagle rozchorował się i zmarł. Jego martwe ciało okropnie się wzdęło i wydzielało tak odrażający odór, że ojciec zmuszony był pochować syna w największym pośpiechu. Jednak Wilfred w rzeczywistości nie był martwy. Został jedynie zamieniony w zombi - &quot;żywego trupa&quot;. Na zlecenie ludzi, którzy nienawidzili ojca chłopaka ( uważali bowiem, że zagarnął bezprawnie ich ziemię ), bokor - kapłan voodoo, praktykujący czarną magię - zaaplikował mu trujący magiczny proszek tzw. Coup poudre. Wskutek zaklęć i trucizny, chłopiec zapadł w śpiączkę, a wkrótce potem został uznany za zmarłego.<br /><br /><br /><br /><strong>Niewolnik</strong><br /><br />Pod osłoną nocy, tuż po pogrzebie, jacyś osobnicy potajemnie otworzyli grób Wilfreda i wykradli ciało. Byli to ludzie czarownika. Bokor podał chłopcu narkotyk sporządzony z miejscowej rośliny halucynogennej - tzw. &quot;ogórka zombie&quot;, który częściowo przywrócił mu świadomość. Następnie półprzytomnego chłopca przetransportowano na położoną w odludnej, górzystej okolicy farmę; tam przez 18 miesięcy pracował jak niewolnik. Dopiero po upływie roku chłopiec w niewiadomy sposób odnalazł drogę powrotną do domu i wprawił w zdumienie rodziców, którzy długo nie mogli uwierzyć w swoje szczęście. Dopiero po jakimś czasie Wilfred przyznał się koledze, że w trakcie przygotowań do pochówku i samego pogrzebu był w pełni świadom tego, co się dzieje, jednak nie był w stanie nic powiedzieć, ani nawet mrugnąć okiem. Słyszał, jak przybijano wieko trumny; słyszał też płacz swoich krewnych, kiedy trumnę spuszczano do typowego haitańskiego grobu - betonowego grobowca wymurowanego na powierzchni ziemi. Po powrocie Wilfred nie był tym samym chłopcem co kiedyś. Markotny i otępiały, stronił od ludzi bez wyraźnej przyczyny. Lekarze uznali, że jego zdrowie bardzo ucierpiało na skutek niedotlenienia mózgu, podczas gdy był &quot;pogrzebany żywcem&quot;. Historia Wilfreda brzmi jak scenariusz horroru, jednak na Haiti znane są setki przypadków zamienienia ludzi w zombi. Powstaje pytanie: dzięki jakim siłom kapłani voodoo potrafią sprawić, że człowiek choruje i &quot;umiera&quot;, po czym wraca do świata żywych pod postacią zombi? Voodoo to kult opierający się na wierze w Loa, czyli bóstwa czterech żywiołów - ognia, wody, powietrza i ziemi. Niepoślednią rolę odgrywa też przekonanie, że na życie ludzi wielki wpływ mogą wywierać ich zmarli przodkowie. Zarówno cztery żywioły, jak i dusze zmarłych są manifestacjami jednego Boga - Le Gran Maitre - który jest pośrednikiem i sędzią w sprawach ludzkich.<br /><br /><br /><br /><strong>Okrutne duchy.</strong><br /><br />Tym , co wyróżnia voodoo spośród wielu innych karaibskich wierzeń, jest fakt, iż kult ten zdaje się być najmocniej powiązany z ciemną strona natury ludzkiej. Bardzo wyraźnie jest to widoczne w kulcie jednego z Loa - bóstwa Petro. Jest to zły, groźny i mściwy duch, obdarzony potężną mocą. Pomaga tylko tym, którzy obiecają mu, że po spełnieniu prośby będą mu wiernie służyć. Ludzi, którzy nie dotrzymują obietnicy spotyka zwykle okrutna zemsta. Loa Petro wzywa się wtedy, gdy chce się za pomocą czarnej magii sprowadzić na kogoś nieszczęście. W zamian trzeba zazwyczaj złożyć ofiarę z jakiegoś zwierzęcia, świni, kozy, byka, a czasem nawet ludzkiego ciała. Wygrzebanego z grobu. Bywa jednak i tak, że w ofierze składa się żywych ludzi. Całkiem niedawno, bo we wrześniu 1994 roku, na krótko przed inwazją USA na Haiti, w kwaterze głównej rządzącej junty wojskowej odbywały się trzydniowe obrzędy voodoo, podczas których sprawujący władzę nad krajem prosili złe duchy aby zapobiegły inwazji Amerykanów. Podobno w trakcie ceremonii złożono w ofierze trzynastu ludzi, w tym młodą ciężarną kobietę. Być może to tylko zbieg okoliczności, ale w październiku 1994 roku trzech amerykańskich żołnierzy popełniło tajemnicze, niczym nie uzasadnione samobójstwa. Jeden z nich Geraldo Luciano, strzelił sobie w głowę podczas gry w karty, i to wtedy, gdy zaczął wygrywać.<br /><br /><br /><br /><strong>Tajne stowarzyszenia</strong><br /><br />W kraju, w którym kapłani pełnią jednocześnie funkcję lokalnego wymiaru sprawiedliwości, i w którym mordy polityczne i niesprawiedliwe wyroki sądów są na porządku dziennym, trudno jest z całą pewnością wykluczyć możliwość składania ofiar z ludzi. Nie ma natomiast wątpliwości, że w wielu sektach wywodzących się z głównego pnia voodoo praktykuję się czarną magię. Sekty te działają w ścisłej tajemnicy, a wyznawcy głównego nurtu voodoo zdecydowanie się od nich odżegnują. Najgorszą sławą cieszą się sekty Bizango i Cochon Gris. Posądza się je o składanie ofiar z ludzi, wzywanie duchów zmarłych do pomocy w walce z żyjącymi ludzi w zombi. Najwięcej wyznawców voodoo znaleźć można w głebi wyspy. Jak twierdzi Pere Clude, ksiądz z rodzinnej wioski Wilfreda Doricenta, 90 procent Haitańczyków to katolicy, 10 procent, to protestanci, a 100 procent wyznawcy voodoo i niemal każdy mieszkaniec Haiti boi się zombi. Jednak Haitańczycy nie tyle boją się widoku zombi, co tego, żeby to ich ktoś nie zamienił w &quot;żywego trupa&quot;.<br /><br /><br /><br /><strong>Żywe trupy</strong><br /><br />Po sprokurowanym przez bokora &quot;zmartwychwstaniu&quot; - musi to nastąpić najwyżej po kilku dniach od pogrzebu, gdyż później istnieje niebezpieczeństwo trwałych zmian w mózgu na skutek niedotlenienia - zmysły zombi są przytępione, następuje też degradacja osobowości i zaniki pamięci. Tak okaleczonym człowiekiem łatwo jest manipulować, często też zombi pracują w charakterze niewolników na plantacjach czy budowach ukrytych wśród gór. Zdarza się, że wskutek niedotlenienia mózg zombi ulega poważnym uszkodzeniom. Tych nieszczęśników, którzy nie są do niczego przydatni, zostawia się po prostu w lesie. Niektórym zombi udaję się jednak uciec. Podobno zaklęcie można zdjąć, jeśli bokor, który rzucił czar, umrze, lub jeśli nakarmi się zombi solą. Powrót tych, którym udało się uciec do dawnego, normalnego życia, jest wyjątkowo trudny. Losy Wilfreda są tu dość wyjątkowe. Większość bowiem powracających z &quot;zaświatów&quot; napotyka na mur niechęci ze strony mieszkańców rodzinnej wioski, a nawet własnej rodziny. Ludzie boją się zombi, ponieważ, jak wierzą, posiadają oni niezwykłą moc, a więc mogą wyrządzić wiele krzywd, zwłaszcza tym, którzy w ich mniemaniu zasłużyli sobie na zemstę. W rezultacie zombi spychani są poza główny nurt życia społeczności i skazani na dziwaczny żywot ni to ludzi, ni to upiorów. Z tego powodu wiele rodzin decyduje się upewnić, czy ich zmarły istotnie już nie żyje. Dlatego często przed pogrzebem ucina się zwłokom głowy albo wbija w serce kołek, tak aby nikt nie mógł już zamienić krewniaka w zombi. Czasami do trupa strzela się z broni palnej.<br /><br /><br /><br /><strong>Trucizny</strong><br /><br />Powszechny strach, jaki budzi perspektywa zamiany w zombi, sprawia, że kapłani voodoo mają nad ludźmi wielką władzę. Pytanie jednak, czy rzeczywiście dysponują oni tak potężną mocą, czy też posługują się bardziej przyziemnymi metodami? Według amerykańskiego antropologa i etnobotanika, doktora Wade'a Daviesa, który dokładnie zbadał fenomen zombi, przynajmniej częściowo stan ten wywoływany jest przez trujące substancje, które bokor aplikuje swoim ofiarom. W skład trucizny wchodzą ludzkie szczątki, trujące rośliny, śmiercionośny jad miejscowych ropuch oraz trujące substancje pozyskiwane z tropikalnych ryb. Trucizna ta jest tak toksyczna, że nawet minimalne ilości, które mogą przedostać się do organizmu przez skórę, wywołują zamierzony efekt. Zdaniem Daviesa, niektórzy spośród bokorów osiągnęli taką biegłość w posługiwaniu się truciznami, że potrafią precyzyjnie ustalić dawkę wystarczającą do spowolnienia metabolizmu do punktu, w którym wszyscy uznają zatrutą osobę za zmarłą. Odrobinę więcej trucizny - a już nigdy nie udałoby się ożywić takiego ciała. Po pogrzebie bokor włamuje się do grobu i podaje silne antidotum - &quot;ogórek zombi&quot;. Być może to rzeczywiście trucizny stanowią podstawową &quot;broń&quot; kapłanów voodoo. Jednak nie tłumaczą one przypadków, w których ktoś ucierpiał po rzuceniu klątwy. Niepoślednią rolę wyraźnie odgrywają tu tajemne rytuały. Przykładem wpływu klątwy może być historia Briana Lara, słynnego na całych Karaibach mistrza krykieta. Na początku 1995 roku, teren wokół jego posiadłości został wręcz zasłany tajemniczymi proszkami, czarnymi świecami, głowami i wnętrznościami kur. O przygotowanie tego wszystkiego posądza się miejscowego czarownika, posługującego się zaczerpniętą z voodoo czarną magią. Lara, niezwykle utalentowany sportowiec, sezon 1994 zakończył szeregiem sukcesów. Jednak rok 1995 był pasmem spektakularnych porażek. Czy takie fatalne wyniki były jedynie rezultatem słabszej formy sportowca, czy wpływu zaklęć voodoo? Dziś już nikt nie wątpi, że ciało i umysł powiązane są ze sobą szeregiem nie do końca jeszcze poznanych zależności. W swojej książce &quot;Passage of Darkness&quot; ( Ścieżka ciemności, 1988 ) dr Davies pisze, że &quot;nawet najbardziej sceptycznie nastawieni lekarze uznają, że na nasze zdrowie fizyczne wielki wpływ ma to, co dzieje się w naszym umyśle&quot;. Według Daviesa, voodoo może wywierać wielki wpływ na Haitańczyków, gdyż jest ono tak głęboko zakorzenione w ich kulturze, że siły do których ten kult się odwołuje, wydają się im zupełnie realne. &quot;Im mocniej ktoś wierzy, że coś może się stać, tym większe jest prawdopodobieństwo, że tak właśnie będzie.&quot; Jak jednak wytłumaczyć przypadki ludzi z innych kręgów kulturowych, którzy również ucierpieli na skutek czarów voodoo? Wyznawcy voodoo są święcie przekonani, że moce, w które wierzą wywierają wpływ na wszystkich ludzi, niezależnie od tego, czy ktoś podziela ich wiarę, czy nie. J. Gatty Downling, prawnik z Południowej Karoliny, znalazł w swoim domu korzeń - symbol rzuconego na niego zaklęcia voodoo. Wkrótce spadła na niego cała fala nieszczęść. On sam zachorował na ostre zapalnie wyrostka robaczkowego, jego żona zaraziła się ospą wietrzną, a najmłodsze dziecko zapadło na odrę. W tym samym czasie u jego najstarszego syna rozwinęło się poważne zapalenie płuc. Przypadkowy zbieg okoliczności? Być może, ale nigdy nie dowiemy się tego na pewno. Voodoo nadal pozostaje dla nas nie rozwiązaną zagadką.<br /><br /><br /><br /><strong>Obrzędy voodoo</strong><br /><br />Chociaż wiemy coraz więcej o obrzędach voodoo, wciąż wiele rytuałów skrywa tajemnice. Najbardziej znane są obrzędy odprawione przez kapłanów &quot;prawą ręką&quot;, czyli takie, które przywołują duchy łagodne i pokojowo nastawione. Istnieją jednak również ceremonie bardziej mroczne, odprawiane &quot;lewą ręką&quot;, kiedy wzywa się duchy złośliwe i okrutne, które mają wyrządzić zło nie spodziewającym się niczego ofiarom. Wszystkie ceremonie voodoo zaczynają się od narysowania symbolu konkretnego Loa, czyli ducha, którego kapłan chce przywołać. Każdy duch ma swój własny symbol, tzw. Veve, którego elementy mają określone znaczenie. W różnych miejscach narysowanego symbolu stawia się świece, żywność, alkohol i inne podarunki, które mają zachęcić Loa do przybycia i wcielenia się w wyznaczonego człowieka. Kiedy już Loa jest obecny, pomocnicy kapłana zaczynają wydobywać z bębnów mocny. Hipnotyczny rytm. Z czasem rytm staje się coraz gwałtowniejszy i szybszy, a grupa wyznawców wykonuje coraz bardziej spazmatyczny taniec, wpadając stopniowo w stan transu. Kiedy w końcu bębnienie nagle ustaje, jeden z tańczących krzycząc wyłamuje się z grupy i targany jakby paroksyzmami bólu, staje się hounsis - &quot;nawiedzony&quot;. W zależności od tego, którego Loa chce się przywołać, trzeba złożyć ofiarę ze zwierząt lub ludzi. Stosunkowo najłatwiej jest przywołać łagodne duchy, tzw. Rada Loa - wymagają one jedynie ofiary z kwiatów i mleka. Znacznie bardziej wymagający jest okrutny i potężny Loa Petro. Aby go przywołać, nie wystarczy już tylko mleko - on domaga się krwi. Czasem wystarczy krew kurczaka, ale zdarza się, że żąda on krowy albo świni. W skrajnych zaś przypadkach, żeby zyskać przychylność, trzeba poświęcić człowieka. W takim przypadku hounsis musi wypić odrobinę krwi ofiary, aby duch raczył w niego wstąpić. Aby zdobyć przychylność duchów, wielu ludzi odbywa długie pielgrzymki do świętych miejsc voodoo. Na przykład jedno z wcieleń Loa Petro, Ogoun Ferail, według wierzeń wyznawców voodoo, zamieszkuje bagniste bajoro w pobliżu małej wioski na północy Haiti. Pielgrzymi wypijają wielkie ilości rumu, oblewają się krwią zwierząt i tarzają w błocie, w nadziei, że dzięki temu zyskają przychylność Ogouna, który od tej pory będzie chronił ich przed złem. W wielu haitańskich domach przez cały rok stawia się ołtarzyki poświęcone różnym duchom. Na przykład ołtarz ku czci Borona Samdi - Loa śmierci, musi znajdować się ludzka czaszka, butelka rumu, krzyż i kapelusz. Ludzie modlą się do niego o pomoc w rozwiązywaniu codziennych problemów.<br /><br /><br /><br /><strong>ANALIZA - fakty o zombi.</strong><br /><br />Zombi nie są wcale postaciami fikcyjnymi - za pomocą odpowiedniej dawki trucizny faktycznie można zamienić człowieka w &quot;żyjącego trupa&quot;. Jedną z substancji, używanych przez bokorów do produkcji trującego proszku, jest pozyskiwana z niektórych gatunków ryb tropikalnych - tetrodotoksyna, 500 razy silniejsza od cyjanku. Już niewielka jej ilość powoduje paraliż całego ciała. Człowiek zatruty tą substancją wygląda jakby umarł, choć jego zmysły i mózg funkcjonują normalnie. Po około 10 - 12 godzinach paraliż ustępuje, a ofierze podaje się miksturę sporządzoną m. in. z bieluni dziędzierzawej i silnego środka halucynogennego, zawierającego atropinę, która niweluje skutki działania tetrodotoksyny. Pod wpływem strachu, otepienia wywołanego narkotykiem, a często również na skutek niedotlenienia mózgu. Ofiara trucicieli staje się jednym z &quot;żywych trupów&quot; - zombi.]]></description>
<pubDate>Sobota 25 Luty</pubDate>
<comments>Sobota 25 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>10 przerażających deform. genetycznych-nie dla osób o słabych nerwach</title>
<link>http://www.zwdomowe.pun.pl/viewtopic.php?pid=2592#p2592</link>
<guid isPermaLink="false">2592@http://www.zwdomowe.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong>Źródło: </strong> <a href="http://niewiarygodne.pl" target="_blank" rel="nofollow">http://niewiarygodne.pl</a><br /><br />Choć wraz z dokonującym się postępem cywilizacyjnym, wzrasta poziom wiedzy medycznej, przed lekarzami i naukowcami istnieje wciąż wiele nieodgadnionych tajemnic; kart, które wciąż nie zostały odkryte. Jedną z dziedzin, w której wciąż wiele jest do zrobienia jest genetyka. Mutacje występujące w ramach genu lub grupy genów wywołują choroby prowadzące do dysfunkcji poszczególnych części organizmu, które są przedmiotem badań ekspertów na całym świecie.<br /><br />Wśród osób postronnych, modyfikacje genetyczne występujące u ludzi czy zwierząt często budzą niezdrowe zainteresowanie. Tymczasem ludzie, którzy zostali obciążeni piętnem choroby genetycznej przeżywają prawdziwe dramaty. Co lub kto ponosi odpowiedzialność za te tragedie? Czy to szaleństwo natury? A może odpowiedzialnością należy obarczyć człowieka, który rozpanoszył się na Ziemi?<br /><br />Oto 10 najbardziej niepokojących przypadków, w których ludzie dotknięci zostali przez choroby genetyczne.<br /><br /><span style="color: red"> <strong>Uwaga! Osoby o delikatnej strukturze psychicznej przestrzegamy - niektóre ze zdjęć i opisów mogą być uznane za drastyczne! </strong> </span><br /><br /><strong>1. </strong><br /><img class="postimg" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24666/ge2.jpeg" alt="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24666/ge2.jpeg" /><br /><strong>2. </strong><br /><img class="postimg" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24666/gen-10.jpeg" alt="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24666/gen-10.jpeg" /><br /><strong>3. </strong><br /><img class="postimg" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24666/gen-6.jpeg" alt="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24666/gen-6.jpeg" /><br /><strong>4.</strong><br /><img class="postimg" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24666/gen-4.jpeg" alt="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24666/gen-4.jpeg" /><br /><strong>5.</strong><br /><img class="postimg" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24666/gen-5.jpeg" alt="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24666/gen-5.jpeg" /><br /><strong>6.</strong><br /><img class="postimg" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24666/gen-1.jpeg" alt="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24666/gen-1.jpeg" /><br /><strong>7.</strong><br /><img class="postimg" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24666/gen-3.jpeg" alt="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24666/gen-3.jpeg" /><br /><strong>8.</strong><br /><img class="postimg" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24666/gen-8.jpeg" alt="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24666/gen-8.jpeg" /><br /><strong>9.</strong><br /><img class="postimg" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24666/gen7.jpeg" alt="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24666/gen7.jpeg" />]]></description>
<pubDate>Pištek 24 Luty</pubDate>
<comments>Pištek 24 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>Człowiek-demon. Nigdy nie widział swojej drugiej twarzy-Edward Mordrak</title>
<link>http://www.zwdomowe.pun.pl/viewtopic.php?pid=2591#p2591</link>
<guid isPermaLink="false">2591@http://www.zwdomowe.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Człowiek-demon. Nigdy nie widział swojej drugiej twarzy. <br /><img class="postimg" src="http://m.onet.pl/_m/e1179a43c83c8204c3adf5d85c7dad82,62,37.jpg" alt="http://m.onet.pl/_m/e1179a43c83c8204c3adf5d85c7dad82,62,37.jpg" /><br /><span style="color: red"> Prawdziwa historia: </span> <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Edward_Mordrake" target="_blank" rel="nofollow">http://en.wikipedia.org/wiki/Edward_Mordrake</a>]]></description>
<pubDate>Pištek 24 Luty</pubDate>
<comments>Pištek 24 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>Czym jest mrok?</title>
<link>http://www.zwdomowe.pun.pl/viewtopic.php?pid=2590#p2590</link>
<guid isPermaLink="false">2590@http://www.zwdomowe.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong>Czym jest mrok?</strong><br />Chciałam was się zapytać. Czym jest dla was mrok?<br /> Bo na pewno zdajecie sobie sprawę z tego że mrok u każdego z nas z czymś innym się kojaży? Mi na przykład z gotykiem. I mimo że nie jestem gotką to i tak kocham ten styl i uwielbiam patrzeć na zdjęcia gotów i gotek. Poza tym mrokiem dla mnie jest wszystko co związane ze śmiercią. I chodzi mi tu o taką śmierć w nocy. Taką tajemniczą. A nie taką zwykłą, codzienną. Magia jest też dla mnie mrokiem. Ja wiem...wiem że ci wszyscy goci, metale i wszystkie mroczne istoty zapewne nie czytają Harrego Pottera. Bo uważają że to komercjia i takie tam. Owszem z jednej strony Harry Potter to komercjia a z drugiej....jeśli by tak sie dobrze wczytać i wczuć w to....To wtedy można dostrzec ten mrok. Przecież Voldemort był mroczny. I nie chodzi tu o jego wygląd i takie tam. W 7 części dobrze jest pokazany jego mrok,ale i coś jeszcze. Bo mimo iż Rowling (czy jak tam to się pisze) pokazała że Czarny Pan był całkiem bez uczuć i nie kochał nikogo, to ja myślę że gdzieś w głębi duszy był dobrym człowiekiem. Tak wiem...zbyt czesto wybaczam złym postaciom. Np Hitlerowi. Też myślę że coś musiało spowodować to co zrobił. Przecież...przecież nie urodził się od razu zły. No i w tym miejscu postawię pytanie. Czy ja tak na prawdę wiem co to mrok? Czy przebaczanie i zauważanie w innych dorych cech jest złe? Czy to słabość? Nie! Uważam że to pewnego rodzaju mrok. Mrok mojej własnej duszy. Bo to każdy z nas oddzielnie decyduje co jest jasne, a co czarne. A wy? Co uważacie za jasne, a co za czarne? Czym jest dla was mrok?<br /><br /><br /><br /><br /><br /><em>Autor: nebel666<br />Źródło: <a href="http://mrokjestwszedzie.blox.pl" target="_blank" rel="nofollow">http://mrokjestwszedzie.blox.pl</a></em>]]></description>
<pubDate>Pištek 24 Luty</pubDate>
<comments>Pištek 24 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>Demony i zmory słowiańskie</title>
<link>http://www.zwdomowe.pun.pl/viewtopic.php?pid=2589#p2589</link>
<guid isPermaLink="false">2589@http://www.zwdomowe.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong>Demony słowiańskie </strong>- byty nadprzyrodzone, które w mitologii słowiańskiej zajmują pozycję pośrednią między bogami, a ludźmi (między sferą ziemsko-ludzką, materialną, a sferą boską, czysto duchową, czyli zajmują miejsce w sferze astralnej), o cechach na wpół ludzkich i na wpół boskich. Podobnie jak w mitologii greckiej pierwotnie pojęcie to miało charakter ambiwalentny, stanowiło zarówno pozytywne jak i negatywne określenie nadludzkiej istoty - demony są groźne, ale i dobrotliwe (jako takie pełnią na przykład funkcję duchów opiekuńczych; mogą się przyczynić do zyskania przez człowieka bogactwa i władzy, ale też do utraty zdrowia, a nawet życia). Często też pełnią także funkcję strażników, chroniących określone terytorium (np. ostępy leśne, akweny wód lub rzek). Takie demony najczęściej przedstawiano w postaci pół ludzkiej i pół zwierzęcej. Ponadto wiele wyobrażeń demonicznych odwołuje się do postaci, które na ogół są człowiekowi życzliwe, a szkodzą mu jedynie w słusznym gniewie (np. Skarbnik).<br /><br /><strong>Bannik, łaźnik, łaziebnik</strong> - znany na Rusi demon władający łaźnią. Bannik był zasadniczo wrogi wobec ludzi i mógł utopić kąpiących się.<br /><br />Wyobrażano go sobie jako starca z wielką głową pokrytą rozczochranymi włosami. Pozostawiano mu w łaźni jako ofiarę trochę wody, składano mu także w ofierze czarną kurę dla zabezpieczenia przed utopieniem.<br /><strong><br />Bobo</strong> - nadprzyrodzona istota z polskiego folkloru, prawdopodobnie demon z wierzeń słowiańskich. Innymi nazwami tej istoty są: bobok (Wielkopolska, Małopolska), babok (Kujawy), bebok (Śląsk).<br /><br />W polskich wierzeniach ludowych bobo był małą, brzydką i złośliwą istotą, którą straszono dzieci w celu ich zdyscyplinowania. Wzmianka o bobie znajduje się w pochodzącej z początku XVII wieku Peregrynacji dziadowskiej - według niej bobo miał bić dzieci i czynić w domu różne szkody. Można go było przebłagać ofiarą z żywności.<br /><strong><br />Bełt </strong>- (staropol. bełtać - mącić, błądzić) inne nazwy: błąd, błęd, błądzeń, błądzón, błędnik, błud, błudón i obłęd jest to złośliwy polny lub leśny demon, który mylił podróżnym drogę i sprowadzał na błędne szlaki. Występuje w tradycji wschodniej Małopolski. Może oznaczać również demona nękającego zwierzęta domowe.<br /><br /><strong>Bies</strong> - w przedchrześcijańskich wierzeniach Słowian personifikacja bliżej nieokreślonego złego ducha, demona zła. Nazwa bies wywodzi się z prasłowiańskiego *b&#277;s&#1098;, od praindoeuropejskiego *bboidh-, oznaczającego &quot;powodujący strach, przerażenie&quot;.<br /><br />Biesy mogły wnikać w poszczególne osoby i kierować ich działaniami (stąd określenie &quot;zbiesiony&quot;), przypisywano im też pilnowanie skarbów ukrytych w ziemi.<br /><br />Po chrystianizacji Słowiańszczyzny określenia bies zaczęto używać jako synonimu pojęcia diabeł.<br /><br /><strong>Baba Jaga</strong> - postać występująca w słowiańskich wierzeniach i folklorze.<br /><br />Postać Baby Jagi, pierwotnie prawdopodobnie ważna w słowiańskiej mitologii, przetrwała jedynie w zdegradowanej formie jako element folkloru. Występuje tam jako stara, odrażająca wiedźma (obwisłe piersi, jedna kościana noga, ślepa lub niedowidząca), mieszkająca w chatce na kurzej stopce w głębi lasu. Babie Jadze często towarzyszyły czarny kot, kruk, sowa lub wąż. Porywała błąkających się po lesie ludzi (zwłaszcza dzieci), a następnie ich mordowała i zjadała. Przypisywano jej też zsyłanie chorób i innych dolegliwości. Na końcu opowieści zazwyczaj staczała walkę z bohaterem pozytywnym i ginęła. Sporadycznie występuje w folklorze motyw łaskawej Baby Jagi, pomagającej ludziom.<br /><br /><strong> Boginka</strong> - w przedchrześcijańskich wierzeniach Słowian demon żeński będący personifikacją sił przyrody, wrogi wobec ludzi. Boginki zamieszkiwały bagna, jeziora, rzeki, lasy i góry. Boginkami miały stawać się kobiety zmarłe przy porodzie, samobójczynie i morderczynie dzieci. Wyobrażano je sobie jako szkaradne kobiety o obwisłych piersiach, dużych głowach i krzywych nogach, bądź jako piękne młode dziewczyny. Boginki napadały na położnice, podmieniały dzieci, płoszyły konie przy wodopoju i bydło na polu, niszczyły sieci rybackie.<br /><br /><strong>Borowy, leszy także laskowiec, boruta</strong> - w wierzeniach słowiańskich demon lasu, jego pan i władca zwierząt w nim żyjących.<br /><br />Ukazywał się pod postacią mężczyzny o nienaturalnie białej twarzy, którego wzrost zmieniał się w zależności od wysokości drzewostanu. Przyjmował także postacie zwierzęce (wilk, niedźwiedź, puchacz), lub postać wichru.<br /><br />Wobec ludzi był zasadniczo neutralny, a jego usposobienie zależało od tego, jaki przejawiali stosunek wobec lasu i jego mieszkańców, bywało że wypędzał intruzów ze swojego królestwa. Mógł zaprowadzić wędrowców w głąb lasu, bądź bezpiecznie z niego wyprowadzić, wysypać dzieciom zebrane runo leśne z koszyka, uchronić przed atakiem zbójców, wydać na pastwę dzikich zwierząt lub ochronić przed nimi.<br /><br /><strong>Brzeginia lub brzeginka</strong> - w mitologii słowiańskiej pierwotnie demon żeński zamieszkujący brzegi zbiorników wodnych i góry oraz strzegący ukrytych pod ziemią skarbów.<br /><br />W późniejszym okresie brzeginie zostały utożsamione z rusałkami.<br /><br /><strong>Płanetnik (inne nazwy: chmurnik, obłocznik) </strong>- postać z wierzeń słowiańskich, demoniczna lub półdemoniczna istota uosabiająca zjawiska atmosferyczne. Wierzono, że płanetnicy kierują chmurami, zsyłają burzę i grad. Nazwa &quot;płanetnik&quot; pochodzi od łacińskiego słowa planeta i jest stosunkowo młoda, w przeciwieństwie do prawdopodobnie oryginalnych form &quot;chmurnik&quot; i &quot;obłocznik&quot;. Na południowej Słowiańszczyźnie w wyniku nałożenia się funkcji doszło do utożsamienia płanetników ze żmijami.<br /><br />Płanetnikami zostawały dusze zmarłych nagłą śmiercią i samobójców (głównie wisielców i topielców). Wyobrażano ich sobie jako wysokich starców w szerokich kapeluszach bądź jako małe stworki.<br /><br />W zależności od okoliczności, płanetnicy mogli być przychylni lub wrodzy ludziom. Przychylność płanetników można było zdobyć rzucając mąkę na wiatr lub do ognia. Przychylni płanetnicy zstępowali na ziemię i ostrzegali ludzi przed burzą oraz chronili przed suszą.<br /><br />Płanetnikami byli również wybrani mężczyźni, obdarzeni mocą kontrolowania pogody. Tuż przed burzą byli oni wciągani przez niebo (względnie przez tęczę) i toczyli w powietrzu walkę ze smokami powietrznymi symbolizującymi chmury burzowe i gradowe, względnie wychodzili na pole i odganiali burzę magicznymi zaklęciami.<br /><br />Mianem płanetników określano także ludzi przepowiadających pogodę.<br /><br /> <br /><br /><strong>Czart </strong>- w przedchrześcijańskich wierzeniach Słowian demon symbolizujący zazwyczaj bliżej nieokreślone złe moce.<br /><br />Po chrystianizacji określenie czart stało się synonimem słowa diabeł, zaś pierwotne znaczenie i funkcje czarta uległy zatarciu i są obecnie rekonstruowane na podstawie folkloru.<br /><br />Zamieszkuje bagna, lasy i zbiorniki wodne, objawia się także w wirach powietrznych, co dało podstawę do wysunięcia teorii według której czart był upersonifikowaniem niszczycielskiej siły wiatru. Czart zsyłał na ludzi niepogodę i choroby, a także namawiał do samobójstwa. Mógł przyjmować postać węża, psa, świni lub czarnego kota. W wierzeniach ludowych czart wyobrażany jest jako chromy. W mitologii słowiańskiej czart prowadził kiedyś walkę z którymś z bogów, w trakcie której został zraniony w nogę, lub też został zrzucony z nieba i spadając złamał nogę. Inna wersja tego mitu mówi o odgryzieniu czartowi ogona przez psa nasłanego przez Boga.<br /><br /><strong>Domowik, domownik, domowy, domowoj </strong>- znany na Rusi duch opiekuńczy domu. Strzegł domu i obejścia, pomagał w codziennych pracach, troszczył się także o zwierzęta gospodarskie. Utożsamiano go z duchem dawnego gospodarza domu.<br /><br />Domowik był traktowany przez mieszkańców domu jak członek rodziny, należało pamiętać o zostawieniu dla niego pożywienia. Podczas zmiany mieszkania proszono domowika, by przeniósł się wraz z gospodarzami do nowego domu. Domowik zaniedbany mścił się na gospodarzach (np. tłukąc talerze, strasząc mieszkańców, bijąc dzieci) lub wyprowadzając się z chałupy. Mógł też zesłać złe moce, zmory i strzygi.<br /><br />Domowik mieszkał za piecem, pod progiem lub też na strychu. Przybierał postać ubranego po chłopsku małego dziadka z długimi siwymi włosami i bujną brodą. Mógł też przybierać postaci kota, psa, węża lub szczura. Czasem przypisywano mu także towarzyszkę, domowichę lub domachę, identyfikowaną najczęściej z kikimorą. Polskim odpowiednikiem domowika było uboże.<br /><br /><strong>Dworowy</strong> - w wierzeniach słowiańskich duch opiekuńczy obejścia. Opiekował się stajniami, chlewami, oborami, sadami, pasiekami, kurnikami, kuźniami oraz przydomowymi ogródkami. Patronował także pracom w polu.<br /><br />Tak jak inne opiekuńcze duchy domowe ma postać ubranego po chłopsku małego dziadka z długą brodą, wyróżniały go jednak różnokolorowe włosy. Przybierał także postać węża z kogucią głową. Dworowy zamieszkiwał w oborze lub chlewie i nieustannie krzątał się w pobliżu domostwa.<br /><br />Dworowy lubił być obdarowywany świecidełkami, chlebem i owczą wełną. Nie znosił zwierząt o białej sierści i sprowadzał na nie choroby.<br /><br /><strong>Dziwożona </strong>- demon z wierzeń dawnych Słowian. Dziwożony wyobrażane były jako szkaradne, garbate kobiety, o długich splątanych włosach i z długimi piersiami, którymi prały bieliznę. Mieszkały w osypiskach skalnych, pieczarach górskich lub w jeziorach.<br /><br />Wierzono, że porywają dzieci z kołysek, podmieniając je na własne, brzydkie. Sposobem na odzyskanie dziecka było porzucenie podmieńca. Dziwożona, tknięta płaczem własnego dziecka wracała po nie, oddając porwane.<br /><br /><strong>Gumiennik lub owinnik </strong>- w wierzeniach słowiańskich demon zamieszkujący gumno i opiekujący się składowanym w nim zbożem. Miał wygląd małego dziadka z długimi włosami, brodą i wąsami. Umiał szczekać jak pies i zamieniać się w kota.<br /><br />Gumiennik miał bardzo zmienną naturę. Strzegł zboża w gumnie przed ogniem, złodziejami i szkodnikami, jednak łatwo było go obrazić, m.in. lekceważąc go lub młócąc zboże podczas silnego wiatru lub w dzień świąteczny. Ciężko było go wówczas przebłagać. Rozgniewany gumiennik zanieczyszczał zboże lub podkładał pod nie ogień.<br /><br />Gumiennikowi należało oddać pierwsze przyrządzone z ziaren danie w roku.<br /><br /><strong><br />Kikimora, sziszimora </strong>- w wierzeniach słowiańskich szkodliwy duch domowy.<br /><br />Kikimora, uważana niekiedy za żonę domowego, przybierała postać maleńkiej kobiety, choć potrafiła także stać się niewidzialna. Była wroga wobec mężczyzn, po nocach budziła niemowlęta, plątała przędzę, czasami szkodziła także zwierzętom domowym, zwłaszcza zaś kurom. Sama jednak bardzo chętnie przędła i dziergała koronki, przy czym furkot jej wrzeciona uznawano za zły znak.<br /><br /><br /> <br /><strong><br />Kłobuk, kołbuk </strong>- w wierzeniach słowiańskich demon opiekujący się dobytkiem i ogniskiem domowym. Utożsamiany z duszą martwego płodu. Przybierał najczęściej postać zmokłej kury, a także kaczki, gęsi, sroki, wrony, kota, a nawet człowieka.<br /><br />Kłobuka można było sprowadzić do domu kusząc go jedzeniem lub przygarniając kurczaka. Można także było go sobie &quot;wyhodować&quot;, zakopując pod progiem domu poroniony płód, który po siedmiu dniach (według innych podań miesiącach lub latach) zamieniał się w kłobuka.<br /><br />Kłobuk dbał o pomnożenie majątku swojego gospodarza. Czynił to jednak okradając sąsiadów.<br /><br /><strong>Latawiec </strong>- demon z wierzeń słowiańskich, utożsamiany z duszami dzieci poronionych (później nieochrzczonych). Latawce wyobrażano w postaci czarnych ptaków, identyfikowano je z wiatrem i wirami powietrznymi. Latawce ginęły podczas burzy, zabijane przez pioruny.<br /><br />Uważano je ze demony negatywne, choć niezbyt szkodzące ludziom, bądź za demony opiekuńcze domu (zwłaszcza na Mazowszu i Pomorzu).<br /><br /><strong>Licho </strong>- postać z wierzeń dawnych Słowian, zły demon personifikujący nieszczęście, zły los i choroby.<br /><br />Licho rzadko ukazywało się ludziom. Gdy już to czyniło, przybierało postać przeraźliwie wychudzonej kobiety z jednym okiem.<br /><br />Licho wędrowało po świecie w poszukiwaniu miejsc w których ludzie żyją szczęśliwie. Zazwyczaj podpalało budynki, zsyłało głód, biedę i choroby, po czym odchodziło. Czasem zatrzymywało się jednak wśród ludzi na dłużej. Męczyło wówczas gospodarzy, m.in. nastając na ich życie wyrywając szczeble z drabiny bądź obluzowując ostrza siekier. Szeptało też ludziom do ucha złe myśli, zsyłało zarazę na owoce i warzywa, nękało zwierzęta hodowlane, niszczyło dobytek. Przed lichem nie można było się uchronić, jedynym sposobem było cierpliwe znoszenie go i oczekiwanie aż odejdzie.<br /><br />W mowie potocznej do dnia dzisiejszego istnieją stwierdzenia związane z postacią licha, takie jak: licho nie śpi, pal licho, licho wzięło, gdzieś go licho niesie, do licha!.<br /><strong><br />Mamuna, mamona </strong>- demon z wierzeń dawnych Słowian. Dokuczała ciężarnym kobietom i położnicom, porywała lub podmieniała nowo narodzone dzieci. Podmienieniem dziecka przez mamunę tłumaczono prawdopodobnie jego niedorozwój[1].<br /><br />Uważano, że mamuny są duszami kobiet zmarłych w ciąży lub w czasie połogu. Nie istniały jednolite wyobrażenia co do ich wyglądu. Najczęściej przedstawiano je jako stare kobiety porośnięte włosami na całym ciele, bądź pół-kobiety, pół zwierzęta.<br /><br />Zmora zwana też marą (stąd powiedzenie sen mara, Bóg wiara) - w wierzeniach słowiańskich istota półdemoniczna, dusza człowieka żyjącego lub zmarłego, która nocą męczyła śpiących, wysysając z nich krew.<br /><br />Według ludowych podań zmorami zostawały dusze grzesznych niewiast, dusze ludzi skrzywdzonych, zmarłych bez spowiedzi, potępionych. Zmorami często bywały siódme córki danego małżeństwa lub osoby, którym przy chrzcie przekręcono imię, ale &quot;zmorowatość&quot; dotykać też mogła osoby mające zrośnięte nad oczyma brwi lub różnokolorowe oczy. Istnieją wierzenia (m. in. w centralnej Polsce), że zmorą zostaje po śmierci np. osoba, przy której na łożu śmierci (wg innych wariantów w czasie chrztu), ktoś odmawiając Pozdrowienie Anielskie, przejęzyczył się i powiedział Zmoraś Mario zamiast Zdrowaś Mario.<br /><br />Zmorę wyobrażano sobie jako wysoką kobietę o nienaturalnie długich nogach i przezroczystym ciele. Można ją było dostrzec przy świetle Księżyca, gdy jego promienie przechodziły przez ciało zmory. Podania przypisują jej zdolność do otwarcia każdego zamka. Umiała też zmieniać się w rozmaite zwierzęta: kota, kunę, żabę, mysz, a także w przedmioty martwe, jak słomka czy igła.<br /><br />Zmora żywi się krwią. Sadowi się na piersiach śpiącej osoby, przyciska piersi kolanami i powoduje uderzenie krwi do głowy. W ten sposób pozbawia powoli tchu swoją ofiarę. Spija krew wypływającą nosem lub też nacina zębami żyłkę na skroni lub szyi i wysysa. Ofiara zmory traci siły i energię, które później odzyskuje w naturalny sposób. Mocno wygłodzona zmora potrafiła jednak zabić swoją ofiarę.<br /><br />Syta zmora udaje się do stajni, gdzie wybiera konia, dosiada go na oklep i udaje się w szaleńczy galop, dbając, by zawsze być oświetloną promieniami księżyca. Długimi nogami opasuje rumaka, steruje nim, bijąc go w kark i po nozdrzach. Kiedy koń osłabnie, zawraca i zostawia wystraszone zwierzę na jego miejscu, w stajni. Niektóre zmory męczyły zwierzęta gospodarskie i sprowadzały na nie pomór.<br /><br />Człowiek dręczony przez zmorę jęczy, poci się i rzuca się na łóżku. Jeśli zatem Słowianin budził się rankiem z uczuciem, że coś go całą noc gniotło w piersiach, często obwiniał za to właśnie zmorę. Mit ten ma zapewne swoje źródło w zjawisku paraliżu sennego.<br /><br />Gdy osoba zaatakowana przez zmorę budziła się, ta natychmiast uciekała. By pomóc śpiącemu, którego dręczy zmora, należało zbliżyć się z butelką w prawej ręce, a lewą ręką zagarnąć od głowy śpiącego ku stopom, następnie zakryć ręką i zakorkować naczynie. Butelkę z pochwyconą zmorą należało utopić lub wrzucić w ogień. W wodzie długo słychać kwilenie podobne do kwilenia małego dziecka, w ogniu, gdy pęknie szkło słychać pisk oparzonej zmory, która wraz z dymem jako czarna pręga uchodzi kominem.<br /><br />Skuteczną metodą ochrony przed zmorą była zmiana pozycji snu. Należało położyć się w łóżku odwrotnie, z głową w nogach łoża, bądź nie na wznak. Dodatkowo można było spać ze skrzyżowanymi nogami. Sposobem na zabezpieczenie stajni przed zmorą było przybicie nad drzwiami lub na drzwiach zabitej sroki.<br /><br /><strong>Ogniki (zwane także świecnikami, świczkami, błędnymi ognikami bądź świetlikami bagiennymi) </strong>- w mitologii słowiańskiej były to małe demony, które rozpalały migoczące światełka koloru żółtego bądź niebieskiego, najczęściej pojawiające się nocą ponad bagnami i moczarami, rzadziej na polach. Migotaniem swoich światełek mamiły one ludzi przechodzących przez takie właśnie tereny, tak, że gubili oni drogę i mogli błąkać się w jej poszukiwaniu przez całą noc - mogły go nawet uśmiercić. Jednakże zdarzało się również, że ogniki litowały się nad zagubionym człowiekiem i wskazywały mu właściwy kierunek.<br /><br />Podobno kiedy podróżnemu udało się schwytać takiego właśnie ognika - jednak zdarzało się to bardzo rzadko, dlatego też nie wiemy, jak wyglądał ów demon - mógł on w zamian za wypuszczenie spełnić jakieś jego życzenie, a kiedy ogniki zapalały swoje światełka, w pobliżu działy się przedziwne rzeczy. Według różnych opowieści ogniki zapalały światła tylko wtedy, kiedy w pobliżu był jakiś groźniejszy demon, taki jak np. Bies.<br /><br />Słowianie wierzyli, że ognikami stawały się po śmierci dusze ludzi okrutnych, obojętnych na krzywdę ludzką, złych i nieuczciwych. Poprzez swoje mamienie ludzi odpokutowywały one za krzywdy wyrządzone innym ludziom za życia.<br /><br />Południca (przypołudnica, żytnia, rżana baba, baba o żelaznych zębach) - według wierzeń słowiańskich złośliwy i morderczy demon polujący latem na tych, którzy niebacznie w samo południe przebywali w polu.<br /><br />Południcami stawały się dusze kobiet zmarłych tuż przed lub w trakcie ślubu, bądź wkrótce po weselu. Zadawały napotkanym na polu ludziom zagadki, od odpowiedzi na które zależał los pytanego. Zabijały lub okaleczały swoje ofiary, dusiły śpiących na polu żniwiarzy i porywały dzieci bawiące się na skraju pola.<br /><br />Południce ukazywały się jako młode dziewczyny lub stare kobiety owinięte w białe płótno, z rozpuszczonymi w nieładzie włosami. Na plecach nosiły worki, w których porywały dzieci. W rękach trzymały zazwyczaj drąg, ożóg lub sierp, którymi potem dręczyły swoje ofiary.<br /><br />Prawdopodobnie postać południc utożsamiano z często występującymi w okresie letnim małymi wirami powietrznymi, powstającymi w gorące dni przed nadchodzącą burzą, prawdopodobnie wskutek nagłej zmiany ciśnienia; wir powstaje nagle, osiąga wysokość do kilku metrów, porusza się niczym mała trąba powietrzna i znika równie szybko, jak się pojawił. Od starszych ludzi można usłyszeć ostrzeżenie przed wejściem w ów wir, ma to bowiem grozić &quot;przetrąceniem&quot;. Możliwe również, że napadem południcy tłumaczono udar słoneczny.<br /><br />Wiara w południce obecna była w północnej części Słowiańszczyzny (Łużyce, Czechy, Słowacja, Polska, Ruś). Ich południowosłowiańskim odpowiednikiem były wiły.<br /><br /><strong>Poroniec -</strong> w wierzeniach słowiańskich złośliwy i wrogi ludziom demon wywodzący się z duszy poronionego dziecka lub spędzonego płodu.<br /><br />Porońcem stawała się dusza dziecka poronionego lub spędzonego płodu, a także dziecko urodzone martwe, zmarłe lub zabite przez matkę wkrótce po urodzeniu, niepochowane zgodnie z obyczajem. Porońce były uważane za niezwykle potężne demony, w związku z obecnym w nich potencjałem niezrealizowanego życia.<br /><br />Z wiarą w porońce związane były liczne&nbsp; dotyczące kobiet ciężarnych i znajdujących się w okresie połogu, m.in. zakaz zaglądania przez nie do studni i czerpania z niej wody, zakaz wychodzenia z noworodkiem z domu (zwłaszcza na pole) i odbywania stosunków płciowych. Nowo narodzone dziecko poddawano szeregowi praktyk magicznych, jak wycieranie go wierzchem słomy. Dopiero po upływie szóstego tygodnia życia wyprowadzano położnicę, a dziecko stawało się człowiekiem i nadawano mu imię.<br /><br />Poronione dziecko pochowane pod progiem domu jako ofiara zakładzinowa stawało się przychylnym kłobukiem i nie zmieniało się w porońca.<br /><br /><strong>Polewik lub polewoj </strong>- słowiański demon polny, żyjący w zbożu i opiekujący się nim. Męski odpowiednik południcy. Polewiki wyobrażano sobie jako niskich ludzi o ziemistej cerze i kłosami zbóż zamiast zarostu.<br /><br />W południe i o zachodzie słońca polewik wychodził na miedzę. Napotkanych ludzi wodził na manowce, zaś śpiących w tym czasie na miedzy podduszał i deptał. Był szczególnie agresywny wobec napotkanych pijanych ludzi, których potrafił nawet zabić.<br /><br />Podczas żniw przerażony polewik uciekał przed ostrzami sierpów, aż w końcu krył się w ostatnim zebranym snopku. Ten ostatni snop należało z honorami zabrać z pola i umieścić w kącie stodoły, gdzie polewik mógł przetrwać do następnej wiosny.<br /><br />Rusałki - zwane też boginkami, to w mitologii słowiańskiej demoniczne istoty zamieszkujące lasy, pola i zbiorniki wodne.<br /><br />Ukazywały się zazwyczaj jako piękne, nagie dziewczęta z rozpuszczonymi zielonymi włosami, rzadziej jako stare i odrażające kobiety. Rusałkami stawały się panny które zmarły przed zamążpójściem. Rusałki pojawiały się w czasie nowiu i wabiły do siebie młodzieńców, których zabijały.<br /><br />Termin rusałka pochodzi od łacińskiego rosalia (święto róż). Poprzez Bałkany dotarła na Ruś. W Polsce rusałka występowała jedynie jako termin książkowy, zamiast niego używano terminu boginka. Nazwa rusałka szybko upowszechniła się i objęła swoim zasięgiem różne rodzaje demonów, m.in. brzeginie.<br /><br />Na Rusi w okolicach Zielonych Świątek obchodzono rusałczy tydzień, podczas którego składano rusałkom w ofierze chleb i urządzano uczty.<br /><br /><strong>Skarbnik </strong>- w wierzeniach słowiańskich duch zamieszkujący podziemia (zwłaszcza kopalnie), strzegący naturalnych zasobów ziemi i zakopanych w niej skarbów. Był także władcą podziemnej krainy, do której zabierał dusze górników, którzy zginęli podczas pracy w kopalni.<br /><br />Skarbnik był postacią przychylną ludziom, ostrzegał górników przed grożącym tąpnięciem, zalaniem i pożarem, mógł także zaprzyjaźnić się z górnikami. Wobec osób które były leniwe, niesolidne, skąpe i złorzeczyły w kopalni, skarbnik bywał jednak bardzo zawzięty i mściwy. Ukazywał się najczęściej pod postacią starego, brodatego górnika z kagankiem w ręku, potrafił też przybrać kształt kozy, konia, psa, myszy, żaby, pająka, muchy. Mógł także pozostawać niewidzialny, wówczas górnik mógł wyczuć jego obecność bądź słyszeć stukanie.<br /><br /><br /><strong>Krasnoludek, krasnal, skrzat</strong> - przyjazna ludziom istota pojawiająca się często w literaturze polskiej i zagranicznej, szczególnie w baśniach. Krasnoludki wyglądem przypominają małych ludzi. Przeważnie są przedstawiane w szpiczastych czerwonych czapeczkach, od koloru których pochodzi ich polska nazwa. Występują zarówno w baśniowej tradycji polskiej, jak i innych narodów europejskich.<br /><br /><strong>Stopan </strong>- w wierzeniach bułgarskich opiekuńczy duch domowy.<br /><br />Stopan był duchem jakiegoś zasłużonego przodka, który opiekował się domem i był jego gospodarzem. W sytuacji, gdy stopan zirytowany brakiem szacunku hałasował nocą, zsyłał złe sny i choroby, składano mu ofiarę, zwaną stopanową gozbą. Ofiarę składała zawsze najstarsza kobieta w rodzinie, zabijając wówczas czarną kurę i spuszczając jej krew do jamy wygrzebanej w popiele ogniska domowego. Następnie zanoszono na strych upieczoną kurę i ciasto jako pożywienie dla stopana, zaś kobieta lała wino w ogień. Jeżeli po dwóch tygodniach jedzenie znaleziono naruszone, oznaczało to iż stopan przyjął ofiarę.<br /><br /><strong>Strzyga, rzadziej w męskiej postaci jako strzyg, strzygoń </strong>- demon z wierzeń słowiańskich. Strzyga była istotą nieco podobną do wąpierza. Strzygami zostawały dusze ludzi, którzy urodzili się z dwiema duszami, dwoma sercami i podwójnym szeregiem zębów, z czego ten drugi był słabo zauważalny. Uważano także, iż strzygą jest noworodek, który urodził się z wykształconymi zębami. Gdy już rozpoznano strzygę za pierwszego życia, przepędzano ją z ludzkich siedzib. Strzygi ginęły zazwyczaj w młodym wieku, gdy jednak jedna dusza odchodziła, druga żyła dalej i aby przetrwać musiała polować. Strzyga wysysała krew, wyżerała wnętrzności i latała pod postacią sowy po nocach. Zazwyczaj poza polowaniem chodziło o zemstę za krzywdy wyrządzone podczas pierwszego żywota. Strzygi potrafiły zadowolić się przez jakiś czas także krwią zwierząt. Podobnie jak inne stwory tego typu, strzygę należało trwale unieruchomić poprzez spalenie lub powbijanie gwoździ albo pali w różne części ciała.<br /><br />Wg innych źródeł strzygi nie szkodzą ludziom inaczej, niż tym, że są zwiastunami pewnej śmierci kogoś z domowników. Szkodliwość zaś wynikać miała (według późniejszej interpretacji) z braku chrztu jednej z dusz dziecka, co uniemożliwiało opuszczenie świata ludzi.<br /><br />W czasach epidemii ludzi chorych chowano do grobów jeszcze żywych. Niektórym udawało się wykopać gołymi rękami i potem błądzili oni z zakrwawionymi rękami, poodrywanymi paznokciami, chorzy i osłabieni. Też uważani byli za strzygi. Sposobem na zapobiegnięcie przeistoczeniu się człowieka w strzygę było pochowanie go twarzą do dołu.<br /><br /><strong>Uboże, ubożę, w l.mn. często uboża, ubożęta, bożęta</strong> - postać z wierzeń staropolskich, opiekuńczy duch domowy, zapewniający dostatek, często wywodzony od dusz zmarłych przodków. Jego postać pojawia się w literaturze w XV i XVI wieku, później zaś zanika. Odpowiednikiem ubożąt na Rusi był domowik.<br /><br /><strong>Wampir</strong> - fantastyczna istota, najczęściej żywiąca się ludzką krwią, prawie nieśmiertelna, o ludzkiej postaci i charakterystycznych wydłużonych kłach. Zależnie od źródła, wampirom przypisywane są liczne zdolności paranormalne, m.in. regeneracja, czytanie w myślach, przewidywanie przyszłości, lewitacja czy telekineza.<br /><br /><strong>Utopiec (lokalnie znany jako utopek, utoplec, utopnik)</strong> - zły i podstępny demon wodny z wierzeń słowiańskich, często utożsamiany z wodnikiem. Utopce rodziły się z dusz topielców i poronionych płodów. Podobnie jak wodniki zamieszkiwały wszelkie zbiorniki wodne (łącznie ze studniami i rowami przydrożnymi) i topiły kąpiących się oraz przechodzące przez rzekę zwierzęta. Odpowiadały także za wylewy rzek oraz zatapianie pół i łąk. Utopce przybierały postać wysokich, bardzo chudych ludzi o oślizgłej, zielonej skórze, z dużą głową i ciemnymi włosami. W czasie nowiu utopce wychodziły na brzeg. Często zwabiały wówczas do siebie ludzi, bawiąc się z nimi w zagadki. Osobę próbującą oszukiwać w zagadkach natychmiast topiły.<br /><br />Na Śląsku, gdzie wiara w utopce była szczególnie rozpowszechniona, zostały one całkowicie utożsamione z wodnikami. Według wierzeń śląskich utopiec nie tylko topił ludzi, ale w zależności od kaprysu mógł też im pomagać, doradzać, a nawet się zaprzyjaźnić.<br /><br />Wiara w utopce była na tyle mocno zakorzeniona, iż swój oddźwięk znalazła w folklorze chrześcijańskim. Utopce wywodzono wówczas od strąconych z nieba aniołów, pokutującej ludzkiej duszy lub dusz samobójców. Chrześcijaństwo ostatecznie zaczęło wręcz upowszechniać własne sposoby ochronne przed nimi - głoszono np. iż tonącemu dobrze jest na szyję zarzucić różaniec, co odstraszy utopca. W kronikach z XIV w. zapisano: Szczególną ostrożność przy wodzie zachowaj, by utopca w porę spostrzec. Pomylić się sposobu nie ma, bo brzydki on okrutnie i do ludzi nie podobien. Gdy więc mokrego stwora obaczysz, co głowę ma wielką zielonymi włosami zdobioną i odnóża jak patyki cienkie - uciekaj człeku, by śmierci w odmętach nie ponieść. Gdy zaś ostrożnym nie dość będziesz i wodnicy dasz się złapać, ciepnij jej różańcem w oczy, a bestię precz odgonisz. W folklorze istnieje także podanie, iż przed utopcami strzeże św. Jan Nepomucen. Jego kapliczki stawiane są w miejscowościach, gdzie strach przed utopcem był szczególnie silny. W szczególności dużo tego typu kapliczek istnieje na Śląsku. Najbardziej znanym utopkiem jest wodzisławski Zeflik, o którym powstało wiele przypowieści.<br /><br /><strong>Wiły, samowiły </strong>- południowosłowiański i ruski odpowiednik południc, mamun i rusałek. Na zachodniej Słowiańszczyźnie znane w zdegradowanej formie jako straszydła lub demon sprowadzający na ludzi obłęd.<br /><br />Wiły wywodziły się z dusz zmarłych młodo dziewczyn. Zamieszkiwały lasy, góry, a także rzeki i jeziora. Potrafiły dosiadać obłoków i przesuwać je spojrzeniem. Zazwyczaj zjawiały się w gromadach, mogły przybrać postać pięknych skrzydlatych dziewcząt o lekkich i niemal przezroczystych ciałach, nagich lub kuso odzianych, ale także koni, łabędzi, sokołów lub wilków. Czasami zmieniały się też w wiry powietrzne.<br /><br />Wobec ludzi wiły były nader kapryśne. Zdarzało się, że pomagały młodym mężczyznom zawrzeć małżeństwo, ostrzegały przed gradobiciem, pomagały potrzebującym rolnikom czy przepowiadały przyszłość, rozgniewane potrafiły jednak same zniszczyć pola wywołując opady gradu, wichurę albo suszę. Bywało także, że wiły zatańcowywały na śmierć napotkanych mężczyzn, oślepiały ich lub doprowadzały do szaleństwa, sprowadzając na nich żądze niemożliwe do zaspokojenia.<br /><br /><strong>Wodnik</strong> (czes. vodník, ros. wodjanoj, wodylnik; potocznie także utopiec, topielec) - w wierzeniach słowiańskich demon opiekuńczy śródlądowych zbiorników wodnych i ich władca. Wodniki zamieszkiwały wszelkie jeziora, rzeki, stawy, a często także studnie i przydrożne rowy. Chętnie zamieszkiwały w pobliżu młynów.<br /><br />Wodnik najczęściej ukazywał się pod postacią starca wysokości nieco ponad pół metra z rybimi, zabarwionymi na zielono oczami, pomarszczoną twarzą i długimi, rozczochranymi włosami oraz błoną pławną między palcami. Ubierał się zazwyczaj na czerwono i w taki sposób, że czasem trudno było go odróżnić od zwykłej, niskiej osoby ludzkiej. Gdziekolwiek stanął, zostawała po nim kałuża wody. Wodnik przybierał także postacie zwierząt wodnych, często pojawiał się na czele ławicy ryb jako największa z nich.<br /><br />Wodnik topił przeprawiające się przez rzekę zwierzęta, a także ludzi wykazujących szczególną niefrasobliwość (nieostrożnych amatorów kąpieli, zwłaszcza kąpiących się nocą) lub wykazujących brak poszanowania dla akwenu zamieszkiwanego przez wodnika. W opowieściach ludowych wodnik jawi się jako postać, którą łatwo zirytować i rozgniewać, lub też czyniącą różne (zazwyczaj złośliwe) psoty. Prowokował ludzi rozwieszając na trzcinach kolorowe wstążki i świecidełka. Swoje ofiary wciągał na dno, choć czasami zadowalał się tylko nastraszeniem kąpiącego się przez podtopienie. Tonący wówczas znajdował się całkowicie w rękach wodnika i jego ratunek mógł za sobą pociągnąć więcej ofiar.<br /><br />Aby zabezpieczyć się przed wciągnięciem na dno przez wodnika, składano mu ofiarę, topiąc zwierzę (np. kozła, konia lub krowę). Na Mazurach popularnym było topienie w jeziorze raz do roku kury.<br /><br />Wodnik często wygrzewał się na brzegu, bądź przesiadywał na kładkach lub mostach. Należało wtedy omijać go z daleka i nie wchodzić do wody. Czasem wodnik mógł także wyjść na ląd i wejść między ludzi, zwabiony np. tańcem lub śpiewem. Aby temu zapobiec, w bramę osady wstawiano wycięty w kształcie głowy słup.<br /><br />Wodniki szczególnie upodobały sobie bardzo głębokie zbiorniki wodne, gdzie mieszkały w pałacach z kryształu, lodu lub szkła. Więziły w nich dusze utopionych ludzi.<br /><br />Z wiarą w wodniki związany był zakaz kąpieli przed Nocą Kupały, po której to kąpiel stawała się stosunkowo bezpieczna. W późniejszym okresie nadano temu symbolikę chrześcijańską - wówczas to św. Jan miał &quot;chrzcić&quot; wszystkie wody, przez co duchy wodne miały stawać się mniej agresywne.]]></description>
<pubDate>Pištek 24 Luty</pubDate>
<comments>Pištek 24 Luty</comments>
</item>
<item>
<title>Hodowla czerwonych robaków- poradnik dla wędkarzy</title>
<link>http://www.zwdomowe.pun.pl/viewtopic.php?pid=2588#p2588</link>
<guid isPermaLink="false">2588@http://www.zwdomowe.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Do jakiegoś pojemnika (wiadro, miska, skrzynka itp.) wsypujemy przesianą czarną ziemię z dodatkiem torfu ogrodniczego i umieszczamy w niej, garść żywych robaków. Pojemnik stawiamy w piwnicy. Najlepiej hodować rodzime gnojaki lub kompościaki. Dendrobeny (ich gatunkowa nazwa to kompostowiec cuchnący) rozmnażają się szybciej, ale jako przynęta są gorsze.<br /><br />Czerwone robaki (dżdżownice w ogóle)odżywiają się obumarłymi szczątkami roślin. Szczególnie lubią zgniłe liście i trawy, ale można je też karmić obierkami warzyw, owoców, fusami z kawy i herbaty, resztkami zup warzywnych. Uwielbiają słodkie owoce, dobrą pożywką są dla nich jabłka i skorupy arbuzów. To wszystko kroimy na kawałki i przykrywamy cienką warstwą ziemi. Robaki karmimy raz na 4-5 dni, taką ilością pożywienia ile mniej więcej ważą.<br /><br /><img class="postimg" src="http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRZzTmKHH-8H8_3tmNsVbm14qjjb1lPJduiokKQkD2K_39l8IlJuQ" alt="http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRZzTmKHH-8H8_3tmNsVbm14qjjb1lPJduiokKQkD2K_39l8IlJuQ" /><br /><br />W hodowli czerwonych robaków, poza odpowiednim pożywieniem, ważna jest odpowiednia temperatura w pojemniku powinna wynosić w granicach 16-20 stopni. Wtedy najlepiej żerują i się rozmnażają. Robakom szkodzi zarówno nadmiar, jak i niedobór wody. Żeby ziemia w pojemniku miała stałą wilgotność, dodajemy do niej kawałki falistego kartonu lub specjalne papierowe granulki (dostępne w sklepach ogrodniczych). Papier wchłonie nadmiar wody, a kiedy trzeba odda ją otoczeniu, poza tym zapewnia dobre napowietrzenie naszej hodowli.<br /><br />Stan kontrolujemy co kilka dni, najlepiej w czasie uzupełniania pożywienia. Kiedy wierzchnia warstwa ziemi jest sucha, skrapiamy ją wodą o temperaturze pokojowej. Pojemnik, w którym ziemia sięga blisko krawędzi, należy czymś przykryć, ale tak, by zapewniony był dostęp powietrza. Niekiedy, zwłaszcza w burzowe dni, robaki są wyjątkowo ruchliwe i wychodzą na powierzchnie. Jeśli wiadro, czy skrzynki nie będą przykryte mogą go nawet opuścić. Przestrzegam przed umieszczaniem w hodowli rosówek. Są bardzo delikatne i w obecności czerwonych robaków szybko giną.<br /><br />Małe czerwone robaczki ryby połykają w całości, więc zakładając je na haczyk najlepiej jest je przebić raz lub dwa razy. Wtedy dwa wolne końce będą się poruszały, co działa na ryby wabiąco. Na duże ryby - karpie, brzany, węgorze - na haczyk zakładamy pęczek czerwonych robaków. Są one doskonałe do zanęt, ale musimy je posiekać lub pociąć nożyczkami. Czasami np. nęcąc węgorze, liny lub leszcze, chcemy tylko nadać karmie intensywny zapach, wtedy robaki trzeba zmiksować.<br /><br />Po 4-6 tygodniach w pojemniku będzie dużo krwistoczerwonych wijących się robaków. Życzę udanych hodowli.]]></description>
<pubDate>Poniedziałek 23 Styczeń</pubDate>
<comments>Poniedziałek 23 Styczeń</comments>
</item>
</channel>
</rss>

